menu

poniedziałek, 28 lipca 2014

Dr House leczył Poznań z komórkomanii

fot. Tomasz Kuehn
To musi być toczeń!

Hugh Laurie... znacie? Nie? A dr House? To ta sama osoba. Tyle, że Laurie to nazwisko aktora grającego serialowego doktora Housa. Właśnie wczoraj odwiedził Poznań. Ale nie, nie będzie leczył w ramach NFZ. Ale za to śpiewał. WTF? Śpiewał?

Widziałeś moje pornosy?
Aktor w kilku odcinkach serialu popisał się umiejętnościami muzycznymi. Najwyraźniej nie był to playback ale naprawdę ma umiejętności wokalne i potrafi grać na instrumentach. Serio, sam widziałem i słyszałem jak grał na fortepianie.
Wszyscy kłamią!
To lekarze grają na fortepianie? NIE, on nie jest lekarzem tylko aktorem... albo dobra poddaję się...
Wydaje się, że życiowa rola doktora Housa będzie trudna do przebicia. Zatem Laurie korzystając ze swojej popularności daje koncerty. Wczoraj w Poznaniu.
Trochę jednak woda sodowa uderzyła do głowy. Wręcz przesadne pilnowanie aby nikt z widzów nie robił zdjęć komórkami, nawet z odległych rzędów... czy oni w ogóle wiedzą co widać na zdjęciu z 20-go rzędu? No na pewno zmarszczek na twarzy Lauriego nie. A poza tym czego się ma facet wstydzić. Przecież mężczyzna ze zmarszczkami wygląda lepiej. Nie tam jakiś młodzieniec nieopierzony.

Sarkoidoza!
Ok, umie grać, umie śpiewać a nawet nauczył się dwóch zdań po polsku. Mnie się jednak cały czas kojarzy z cynicznym doktorem. Zatem pozwoliłem sobie podpisać zdjęcia słowami, które nader często pojawiały się w serialu. Pamięta ktoś o co chodzi?

To, że zachowuję się jak smutny, tak wyglądam i płaczę, nie znaczy, że jestem smutny
 A wiecie, że dzięki serialowi jedna kobieta w Polsce wyleczyła się z ciężkiej choroby? Lekarze nie mogli zdiagnozować co jej jest, stan się pogarszał aż nagle w jednym z odcinków serialu zobaczyła dokładnie swoją chorobę. To pozwoliło ją w końcu zdiagnozować i wyleczyć. Dziękujemy doktorze ;)

Cushing?

Mam dobrą wiadomość, nie dożyje ranka
Tego nie można udawać








niedziela, 27 lipca 2014

Jeziorek, Meritum! Albo co łączy Prezydenta Komorowskiego z Indiami

fot. Tomasz Kuehn
Maciej Jeziorek


Kolejne spotkanie w FaceToFace z niezwykłym fotografem. Tym razem Maciej Jeziorek, współzałożyciel i członek agencji Napo Images. Wielokrotnie podróżował do Indii aby dokumentować życie w tym odmiennym dla nas świecie. Jak sam mówił to prawie jak podróż na Marsa. Jednocześnie dostrzega pewne podobieństwa pomiędzy Polską a tamtejszą kulturą. Czy wiecie, że w Polsce dwukrotnie wybraliśmy prezydenta z wąsami? W Indiach wąsy nosi każdy facet ale w Polsce...?

Maciej opowiadał tyle ciekawych rzeczy, że zacząłem robić notatki ;)
Warto przytoczyć, według Macieja fotografia jest praktyką, uczenie się o robieniu zdjęć nie zrobi z nikogo fotografa najwyżej fotografoznawcę ;) I tu ma całkowitą rację.
Maciej unika postępującej manii robienia śmiesznych zdjęć czyli takich, które przedstawiają ludzi w śmiesznych sytuacjach. W zasadzie się z nim zgadzam. Czasami popełniam takie zdjęcie ale jednak zwykle nie umieszczam w publikacji. Gdyby cały reportaż był z takimi zdjęciami to ok. Ale wtrącenie jednego do galerii nie pasuje. Zawsze ponadto zastanawiam się czy ja chciałbym być w takiej sytuacji pokazany. Często jednak nie.
Za to ostatnia z deklaracji Macieja właściwie wywróciła świat do góry nogami. Maciej nie cierpi bokehu i bokehowców (tu rozumiem miał na myśli fotografów stosujących płytką głębie ostrości w celu uzyskania rozmycia tła). Toż to prawie schizma w fotograficznym światku.

Bokeh jak marzenie?
Słuchajcie a tak na koniec to polecam zajrzyjcie na jego stronę http://www.maciejjeziorek.com/. Dobre foty.






poniedziałek, 21 lipca 2014

Męskie granie wygrała kobieta

fot. Tomasz Kuehn
Brodka w zajebistej męskiej pozie


Męskie granie to letnia trasa koncertowa promująca jednego artystę: speca od marketingu w Żywcu. Jako poznaniak pijam głównie Leszka a sporadycznie przez wspomnienie przodków Bitburgera.
Aby zachęcić mnie i innych obywateli - wyznawców Leszka - do picia Żywca, organizatorzy zaprosili kilku artystów. W momencie kiedy dotarłem na imprezę grał Tomasz Stańko. Pasował do tej imprezy jak wół do karety. Wyjąłem więc z kieszeni moje dwa kupony na darmowe piwo i dałem potrzebującym pocieszenia. Niestety nie wszyscy mieli tak dobrze i musieli sobie piwo kupić. A na dodatek jeśli byli głodni musieli postać w gigantycznej kolejce po frytki.
Ja w tym czasie pokręciłem się po terenie Starej Gazowni szukając ciekawych ujęć.


Ratunkiem dla skołatanych nerwów była kurtyna wodna. Ratunkiem też dla mnie bo fotografowanie ludzi pijących piwo nie jest moim upragnionym tematem.
Woda życia
Dwa światy






















Potem na scenie pojawiła się Luxtorpeda i był to występ dość ciekawy wizualnie, zwłaszcza zabawne były włosy unoszące się na niewyczuwalnym wietrze. Pewnie na scenę był nadmuch.



Brodka wyglądała bardzo kolorowo jak zwykle. Ale chyba najbardziej męsko zarazem... przynajmniej na jednym zdjęciu (tym na początku tego wpisu) ;)


Ostatni występ, który oglądałem to Artur Rojek. Znany z "fenomenalnego" ustawienia świateł, które bardzo utrudniają robienie zdjęć (patrz tutaj).


Tym razem dołożył jeszcze bonus - cały czas miał zamknięte powieki. Mistrz! Ja bym tak długo nie wytrzymał. W końcu na chwilkę otworzył...

Podsumowując całą imprezę, nie udało się namówić mnie na zmianę ulubionego piwa.
PS
Wystąpił jeszcze Jamal ale w tym czasie wybrałem się na bardziej interesującą imprezę... wybory miss mokrego podkoszulka. Relacja wkrótce :)

Na koniec jako ciekawostka dwa zdjęcia, które wykonałem telefonem. Nie żebym miał zamiar porzucać klasyczny sprzęt ale akurat tak pasowało. I nie wyszło chyba najgorzej hm?



piątek, 11 lipca 2014

Krokodyl i fotografia otworkowa czyli zwiedzam Zamek

fot. Tomasz Kuehn
CK Krokodyl


Podobno w Zamku widziano wielkiego krokodyla! Pobiegłem.
Jest! Stoi w holu przy kawiarni Świetlica. Łapie dzieci na dmuchanej zjeżdżalni.
Czai się na dzieci

Wygląda nawet groźnie. Niewiele gorzej niż ruchomy tyranozaur w muzeum w Londynie ;)

Przy okazji zwiedziłem Zamek. Niespodzianka dla fotografów. Jedna ze ścian została tak przebudowana, że w miejscu okien znajdują się malutkie otworki, przez które obraz z zewnątrz wyświetla się na zasłonie wewnątrz. Imponujące! To dla każdego zainteresowanego fotografią dobry powód na zwiedzanie Zamku.
Ściana z otworkami

I w końcu mam moją pierwszą fotografię otworkową...
Jeden z obrazków w zbliżeniu

Odważny gość

Baaardzo odważny



niedziela, 6 lipca 2014

Joga czy modlitwa - nie doszło do protestów

fot. Tomasz Kuehn
No niby ćwiczą a wyglądają jakby się modlili

Pomimo zapowiedzi nie doszło do protestu środowisk katolickich przeciwko ćwiczeniom jogi, odbywającym się dzisiaj rano w Parku Mickiewicza.
Głos rozsądku
No i wychodzi na to, że na próżno zrywałem się w niedzielę rano by na dziewiątą być przed operą ;)
No chyba, że któreś ze zdjęć uznacie za warte takiego poświęcenia...
Niektórzy nie szli za tłumem

Ale dobrze, że nie doszło do eskalacji działań katolików. Po odwołaniu spektaklu "Golgota Picnic" (czytaj tutaj) kolejna akcja w Poznaniu rzuciłaby na nasze miasto klątwę. Pewnie większą niż rzekome demony jogi na ćwiczących.