menu

niedziela, 5 marca 2017

Bali - pierwsze wrażenia

Pierwszy raz przekroczyłem równik. Pierwszy raz w Indonezji.
Temperatura +30 stopni. Wilgotno. Daję radę ale dziewczyny narzekają, że gorąco.
Mamy własnego kierowcę i przewodnika, który układa nam plan na każdy dzień. To lepsze niż wyjazd zorganizowany bo mamy możliwość zmiany planów według uznania.
Nasze pierwsze wrażenia to bardzo duży ruch na ulicach i masa jednośladów.Kierowcy i pasażerowie jeżdżą bez wielkiej troski o bezpieczeństwo.







Zaczęliśmy od wymiany walut. W lokalny kantorze za US$200 otrzymałem 2,660,000 rupii. Przydała by się dewaluacja bo już się odzwyczaiłem od operowania tak wysokimi cenami. Dla uproszczenia przyjąłem, że 1US$=13000 rupii, 100000rupii=~8US$

Tarasy ryżowe to ciekawy spacer w czasie którego natknęliśmy się na tutejszych naciągaczy, którzy chcą by im płacić za przejście ścieżką, na której stawiają swój namiot. Postraszeni policją przepuszczają. Po drodze trafiliśmy na lokalnego pająka, duży ale dla tutejszych to nic takiego. Ot zwykły pająk.

Dotarliśmy aż na górę, gdzie spotkaliśmy pracownika tej plantacji. Wskazał nam alternatywną drogę powrotną i opowiedział parę słów o swojej pracy. Obdarowałem do napiwkiem w kwocie 5000 rupii czyli dość małym ale był bardzo zadowolony.

Kolejny punkt planu na ten dzień to masaż w stylu balijskim. Nasz przewodnik zawiózł nas do profesjonalnego salonu masażu. Jednak ceny nam nie odpowiadały tj. US$55 za masaż od osoby. Poszliśmy więc na spacer i już za pierwszym zakrętem zaczepiły nas dwie lokaleski i zaproponowały masaż za 100000 rupii czyli ok 8US$ a więc 7 razy taniej niż w tym profesjonalnym salonie. Lokal nie był 5cio gwiazdkowy ale kobiety wykonały masaż fachowo. Z porównania z naszymi znajomymi, którzy skorzystali z oferty salonu profesjonalnego wychodzi na to, że otrzymaliśmy to samo. Myślę, że ten profesjonalny salon nastawiony jest na turystów i ma odpowiednio wysokie ceny.


Park motyli nie wyglądał szczególnie atrakcyjnie a wejściówka to 100000 rupii więc odpuściliśmy. Ale kolejna atrakcja  nas zainteresowała. Spektakl "Taniec ognia" zapowiadał chodzenie po rozżarzonych węglach. Wejście 100000 rupii od osoby (tu na Bali to chyba minimalna kwota). Wrażenia mieszane. Nie było to zachwycające przedstawienie chociaż stroje było typowe kolorowe jak przystało na tutejszą kulturę i scena pełna aktorów.



Przyszedł czas, żeby coś zjeść poprosiliśmy o jakieś jedzenie typu street food. A trafiliśmy do wypasionej restauracji ze stolikami na wodzie. Ceny wysokie a dania nie były aż takie duże jak można by się było spodziewać.
danie z kurczaka 115000 rupii
Do tych cen dochodzi 10% podatku i 10% napiwku. Doliczone do rachunku końcowego.


W drodze powrotnej do naszego tutejszego lokum zahaczyliśmy o sklep spożywczy gdzie zrobiliśmy zakupy:
cola 1,5l 19000 rupii
lód 5000 rupii
papierosy 15000 rupii
Nabyłem też kartę telefoniczną z dostępem do internetu 7GB ważne 30 dni za 75000 rupii.