menu

środa, 15 marca 2017

Malezja dzień 5 - Putra i Twin Towers


Nadszedł w końcu dzień kiedy mieliśmy się spotkać z wieżami Petronas Twin Towers. Ale zaczęliśmy od przyjemnego śniadania w lokalesowej knajpce. Za 10 RM otrzymaliśmy dwa całkiem duże talerze pysznego jedzenia.

Ze względu na gigantyczne korki postanowiliśmy najpierw pojechać do Putrajajya a po południu wrócić do Kuala Lumpur. Putrajajya to od niedawna administracyjna stolica Malezji. Miejscowość powstała jako miejsce pracy i zamieszkania całej rzeszy urzędników państwowych. Urzędnicy Ci mogą kupić tutaj mieszkania w bardzo preferencyjnej cenie. Ale nie jest to raj dla wszystkich. Tylko malezyjczycy mogą tu pracować, jest całkowity zakaz spożywania alkoholu, nie ma chińskich sklepów i restauracji. Ale za to premier ma siedzibę jak prawdziwy zamek. A zaraz obok znajduje się największy w Malezji meczet.

W drodze do siedziby premiera przejeżdżamy przez most, który jest prawdziwym cudem techniki i architektoniczną perełką.

Meczet Putra to o tyle ciekawostka, że jest to pierwszy meczet jaki odwiedzamy. Do meczetu można wejść wyłącznie w specjalnych szlafrokach, które na szczęście można na miejscu wypożyczyć za darmo. Od razu widać kto tu jest turystą. A ma to znaczenie bo turyści mają dostęp tylko do wyznaczonej strefy, reszta jest dla muzułmanów. Jeśli ktoś był w meczecie to może już zapoznał się z panującymi obyczajami w toaletach. Na ten temat planuję specjalny wpis już wkrótce.


Po krótkiej przejażdżce po mieście skierowaliśmy się z powrotem do Kuala Lumpur. Zanim dotarliśmy do wymarzonego celu odwiedziliśmy National Monument czyli pomnik poświęcony ofiarom walk o wyzwolenie Malezji. Dość nieciekawe miejsce chyba, że ktoś koniecznie lubi pomniki.

Dalej przespacerowaliśmy się po ogrodzie botanicznym, pięknie utrzymanym, który jest zwyczajowym miejscem sesji ślubnych. No i akurat na taką sesję trafiliśmy.

W końcu kierunek centrum. Wypatrujemy dwóch wysokich wież połączonych mostem i oto są! Tylko jakieś takie zarośnięte, jakby porzucone?!!

Ach nie, to inny budynek a te prawdziwe dwie wieże lśnią w słońcu :) I nie ma problemu jest miejsce na zrobienie zdjęcia.

Zwiedzaliśmy rejon Twin Towers przez ponad godzinę. Na wieże nie wjeżdżaliśmy ze względu na inne plany na ten wieczór. A na dolnych poziomach znajduje się centrum handlowe. Takie jak w Polsce, no może poza tym, że tam same znane marki jak Louis Vuitton, Gucci, Prada itp.

Tak się nakręciliśmy na jakieś markowe produkty, że pojechaliśmy do chińskiej dzielnicy gdzie można bardzo tanio kupić markowe torebki. A właściwie to ich podróbki. No ale wyglądają prawie tak samo a na oryginały nas i tak nie stać. Ale radość z zakupu taka sama ;)

Na koniec dnia zaplanowaliśmy wjazd na KL Tower skąd planowaliśmy zobaczyć panoramę Kuala Lumpur. Ze względu na zanieczyszczenie powietrza wykombinowaliśmy, że lepiej będzie oglądać miasto w nocy niż mglistą perspektywę w dzień. Bilety na Observation Deck kosztowały nas 47 RM od osoby załatwione ze zniżką przez naszego nieocenionego przewodnika. Niestety po dotarciu na górę okazało się, że cały poziom jest otoczony szybami, w których odbijają się światła z wewnątrz wieży. Gołym okiem nie było zbyt wiele widać a zrobienie zdjęcia wymagało niezłej gimnastyki. Trzeba było przyłożyć przód obiektywu do szyby aby nie fotografować odbić światła. W końcu jednak się udało i na koniec zamieszczam najbardziej udane zdjęcie panoramy KL.
Widok na Kuala Lumpur w nocy z wieży KL