menu

sobota, 18 marca 2017

Malezja dzień 6 - chinatown i parę uwag o zakupach


Na dzisiaj mieliśmy w planie przejazd do Malaki ale wcześniej wybraliśmy się do chinatown w Kuala Lumpur. Trochę już jesteśmy w Malezji a kiedyś trzeba kupić upominki.

Chinatown to obszar kilku ulic gdzie codziennie rozkładają się setki handlarzy. Asortyment to przede wszystkim chińskie podróbki markowych produktów.
Można więc kupić torebkę Louis Vitton za ok. 50 PLN albo okulary Ray Ban za 20 PLN. Część sprzedawców zapewnia, że to są oryginały inni z kolei reklamują się z pierwszą najlepszą kopią. Oprócz podróbek znajdziemy też duży wybór ciuchów ale ceny nie są aż tak niskie jak się spodziewaliśmy. W zasadzie w Polsce można kupić w porównywalnej lub niższej cenie zwłaszcza na wyprzedażach. No ale nie po pierwsze to jest zdecydowanie większy wybór a po drugie nie wypada wrócić bez jakichś ciekawych ciuchów.
Ceny proponowane przez sprzedających są na start dość mocno zawyżone. My z reguły proponujemy ok 1/3 ceny podanej. Jeśli sprzedający mówi po prostu nie i się odwraca to można sobie ten zakup odpuścić. A jeśli rozmowa trwa dalej to zwykle da się zejść do ok. połowy ceny wywoławczej. Dobrą strategią jest rezygnacja z zakupu i odejście od stoiska. Prawie zawsze sprzedawca po chwili woła i zgadza się na proponowaną cenę. Oczywiście tylko wtedy kiedy jest w granicach rozsądku.
W niektórych boksach są pokazane towary z opisanymi cenami. Zwykle oznacza to, że nie da się nic ugrać ale udało się nam zbić cenę przy zakupie kilku sztuk ale tylko o ok 15%. Są też sklepy, w których sprzedają pracownicy i nie mają możliwości targowania się.