menu

sobota, 11 marca 2017

Pierwszy dzień w Malezji

Naszą podróż po Malezji rozpoczęliśmy od prowincji Penang. Nocleg w Gorge Town w dość przyzwoitym tanim hostelu Mingood. Dzień rozpoczynamy od odwiedzenia dwóch świątyń. Tu mała uwaga. W Malezji przyjęty jest zwyczaj, że wchodząc do czyjegoś domu czy do świątyni należy buty zostawić na zewnątrz. Kobiety powinny chodzić ubrane w stroje co najmniej do kolan i sukienki/bluzki z ramiączkami, najlepiej szerokimi. Stosowanie się do tych zaleceń znacznie ułatwi życie a lokalesi są bardziej przyjaźni wobec osób szanujących tutejsze zasady.





Burmese Buddhist Temple Dhammikarama to kompleks budynków, wspaniałych rzeźb i świętych miejsc. Wstęp bezpłatny. Z dachu najwyższej świątyni rozpościera się wspaniały widok na tę część miasta i na sąsiadującą świątynię.

Reclining Buddha Wat Chaiyamangalaram to zestaw przepięknie zdobionych złotem budynków i rzeźb. Na terenie tej świątyni znajduje się również pagoda z wysokim złoconym dachem. Wokół tej pagody jest usytuowany chiński cmentarz.



Zwiedzanie świątyń zajęło nam trochę czasu i byliśmy już nieźle zmęczeni upałem. Kolejny punkt programu to piaszczysta plaża i kąpiel w oceanie (plaża Pantai Miami - bezpłatna). Przyznam, że pierwszy raz pływałem w wodzie, której temperatura była wyższa od temperatury mojego ciała czyli czułem się momentami jak w gorącej kąpieli w wannie. Na szczęście po wyjściu z wody mokra skóra dawała poczucie chłodu o ile się stało w cieniu.

Kiedy już poczuliśmy się lepiej pojechaliśmy do ogrodu botanicznego Tropical Spice Garden. Wejście ok. 25 PLN od osoby. Otrzymaliśmy elektronicznego przewodnika i ruszyliśmy w dżunglę.
Sam ogród mnie nie zachwyca. Może dlatego, że w Poznaniu mamy Palmiarnię więc samo oglądanie roślin tropikalnych mnie już nie ekscytuje. Teren tego ogrodu też nie jest zbyt duży. Ciekawym elementem wystawy okazała się kolekcja trujących roślin, w tym roślina powodująca aborcję. W sam raz na dyskusje trwające za każdego rządu.


W drodze zauważyliśmy jeszcze chiński cmentarz. Zadziwiający bo wyglądał jak po pożarze i obsunięciach ziemi.

Ostatnim punktem dnia były odwiedziny w największej świątyni w Penang - Kek Lok Si Temple. To imponujący zespół budynków z wysoką pagodą gdzie można było wejść na szczyt. Oczywiście zaliczyłem tę atrakcję aby zrobić kilka ciekawych ujęć. Poniżej też było ciekawie bo świątynie w Malezji to nie muzea i ludzie naprawdę przychodzą się modlić.
Wstęp bezpłatny.





Dzień zakończyliśmy wizytą w przydrożnym centrum żywieniowym gdzie można zamówić posiłki w jednej z wielu lokalnych firm gastronomicznych, A najbardziej smakują nam soki wyciśnięte ze świeżych pomarańczy.