menu

wtorek, 21 marca 2017

Singapur w pigułce dzień drugi

Widok z Singapore Flyer
  Po wczorajszym dniu czuliśmy się zmęczeni zatem postanowiliśmy dzisiaj nie przemęczać się zanadto spacerami. Rozpoczęliśmy dzień wyprawą do portu lotniczego aby zostawić bagaże w przechowalni.Na stację metra podjechaliśmy Uberem a kierowca był tak miły, że podwiózł nas do stacji z innej strony, bliżej wejścia. Po kupieniu biletów czekamy na właściwy skład ale wciąż jeżdżą te, które kończą bieg na innej odnodze linii. W końcu Kris zauważył, że tak naprawdę z naszej stacji nie ma bezpośredniego połączenia z lotniskiem... dobrze, że czekaliśmy tylko pół godziny.
Z lotniska pojechaliśmy do China Town a przejazd zajął nam ok. godziny.

W China Town w Hawkes Centre znajduje się jedna z dwóch w Singapurze restauracja z przyznaną jedną gwiazdką Michelina. Byliśmy tam już wczoraj ale znaleźliśmy ogłoszenie, że jest zamknięta do 19 marca. Dzisiaj powinna być więc już otwarta. Jednak kiedy doszliśmy już do odpowiedniego stanowiska pani pokazała nam, że na dzisiaj zakończono wydawanie dań. I co, jesteśmy dwa dni w Singapurze, dwa razu próbujemy i mamy odejść z kwitkiem? Kris prosił, błagał aż w końcu pani zgodziła się nam wydać jeszcze jedną porcję. Po chwili jednak wydała nam trzy i mogliśmy rozkoszować się najlepszym smakiem doskonale przyrządzonego dania.



Ponieważ poprzedniego dnia obejrzeliśmy już wszystkie najważniejsze atrakcje w Singapurze zdecydowaliśmy się na nieco inny plan i pojechaliśmy najpierw autobusem do wielkiego centrum handlowego elektroniki i komputerów Sim Lim.

Instrukcja jazdy autobusem po Singapurze dla geeków.
1. Uruchomić mapę google i wyznaczyć punkt startowy i docelowy oraz wybrać komunikację publiczną jako środek transportu.
2. Po dotarciu na przystanek wsiąść do wyznaczonego autobusu.
3. Kierowcy należy zapłacić odliczoną kwotę. Niestety nie mieliśmy drobnych i chociaż przejazd kosztował S$3,20 to zapłaciliśmy S$4.
4. Śledzić trasę na mapie i wysiąść na właściwym przystanku.
5. Sukces można uczcić w pobliskim Hawkes Center wypijając piwo lub shake (wersja dla niepijących).

Na przystanku rozmawiałem z mieszkańcem Singapuru na temat warunków życia w mieście. Przy okazji dowiedziałem się, że doszło do porozumienia w sprawie wypalania lasów deszczowych i w tym roku Singapuru nie dotyka pochodzący z tego smog. Co więcej okazuje się, że właśnie o tej porze roku mogliśmy na ten smog trafić! Szczęściarze z nas :)



Centrum elektroniki organizacyjnie przypomina centrum żywieniowe. W kilkupiętrowej hali znajduje się kilkaset stoisk oferujących różne a często identyczne produkty czy usługi. Dominują komputery ale było też trochę sprzętu foto, trochę CCTV i gadżetów. Niestety ceny wyższe niż w Polsce. Sprawdzaliśmy na bieżąco porównując z ofertą dostępną na Allegro. A przy okazji oni też mają biuro w Singapurze?


Kolejny i ostatni nasz cel na dzisiaj to wielkie koło zwane Singapore Flyer. Dotarliśmy tam ok. 20:00 bo liczyliśmy na piękną panoramę nocnego miasta. Pogoda był sprzyjająca bo po południu przestało padać i powietrze było już dość przejrzyste. Koło wielkie a kabiny naprawdę duże. Jechaliśmy w ośmio osobowej kabinie. Ale są też inne, bardziej luksusowe niestety przejażdżka nimi kosztuje więcej niż chcieliśmy wydać.
Widoki wspaniałe, najlepsze z wszystkich punktów widokowych w naszej całej podróży.



I to był nasz ostatni kontakt z tym pięknym miastem, pojechaliśmy metrem na lotnisko skąd mamy zaplanowany lot powrotny.