menu

piątek, 7 lipca 2017

Kirgistan dzień 3 - powrót do Biszkeku

Song Kul - widok o poranku
W dniu dzisiejszym zaplanowaliśmy powrót do Biszkeku ze względu na to, że musimy oddać pożyczone samochody. Nasze samochody jadące z Polski powinny dotrzeć jutro i pewnie kolejny dzień spędzimy w stolicy. Trochę tracimy uroków prowincji ale za to będzie okazja wejść pod prysznic.



Po skromnym śniadaniu wyruszamy w drogę oczywiście inną trasą niż przyjechaliśmy nad jezioro Song Kul. Tego dnia prognoza pogody nie była zbyt sprzyjająca. W drodze dostałem nawet od mojego lokalnego operatora sieci GSM wiadomość ostrzegającą o ulewach a następnie o upałach. Póki co nie padało więc spokojnie podążaliśmy w kierunku Biszkeku.



Droga nie była łatwa i co chwilę natrafialiśmy na przerwaną drogę i wytyczone objazdy a również na przejazdy przez małe rzeki. Po jednym z takich przejazdów w jednym z samochodów przebiła się opona. I tu mega STRES! Okazało się, że koło zapasowe w tym samochodzie nie pasuje! Na szczęście pasowało koło od drugiej Toyoty. Trochę zabawy z wymianą i pojechaliśmy dalej.


Widok z przełęczy 3400 mnpm
Droga pięła się w górę dość stromo aż w końcu wjechaliśmy na przełęcz na wysokości 3400 m.n.p.m. gdzie leżał już śnieg. A tuż za zakrętem ściana z lodu. Widok przepiękny.



Tam też spotkaliśmy przejeżdżających lokalesów, którzy zatrzymali się koło nas aby zrobić sobie z nami zdjęcia. Nie po raz pierwszy i zaczynam się czuć jak mobilna atrakcja turystyczna. Trzeba jednak przyznać, że w Kirgistanie ludzie nie zasłaniają się na widok obiektywu. Stąd okazja do kolejnej serii zdjęć Kirgizów.




Nadciągała burza i zatrzymaliśmy się w przydrożnej restauracji, która wyglądała jak stołówka studencka za czasów socjalizmu. Jedzenie też nie było zbyt smaczne. Ale smaczne jedzenie to nie Kirgistan. A jeść trzeba.



Potem jechaliśmy już asfaltową drogą aż do Biszkeku.