menu

poniedziałek, 10 lipca 2017

Krgistan dzień 5 - czekamy

Dostaliśmy w końcu długo oczekiwaną wiadomość, że nasze samochody są na granicy Kazachsko-Kirgiskiej. Kierownik wyprawy pojechał załatwiać szybką odprawę a reszta cóż miała robić... czekaliśmy. Wczesnym popołudniem motocykliści pojechali na plac w Biszkeku gdzie samochody oczekiwały na papiery. A po dwóch godzinach Irek wrócił pod hostel swoim Ducati. Pięć dni czekania ale w końcu sprzęt dotarł.


Niestety pierwotny plan wyprawy musi ulec modyfikacji. Postanowiliśmy wyjechać dzisiaj z Biszkeku i przespać się gdzieś poza miastem. Wraz z upływem czasu plan ten stawał się
Samochody wymagały ponadto drobnych napraw, oklejenia logo wyprawy i umycia. Koniec końców postanowiliśmy wyruszyć wczesnym rankiem następnego dnia.
Motocykle były już pod hostelem ale pozostała jeszcze odrobina niepewności czy do rana jeszcze coś nas nie zaskoczy.


coraz mniej realny. Na dodatek celnicy rozpakowali wszystkie rzeczy ale nie zapakowali tak samo i konieczne było ich przejrzenie tym bardziej, że część osób zrezygnowała ale ich rzeczy dotarły a nie chcieliśmy ich wozić.