menu

wtorek, 14 listopada 2017

Chiny - startujemy w Szanghaju





Chiny to moja kolejna wyprawa, która rozpoczęła się dzięki super atrakcyjnej ofercie na połączenie Katarskimi liniami. Bilet w obie strony kosztował tylko 1120PLN. Dzisiaj wysiadłem z samolotu na lotnisku Pudong w Szanghaju.
Lotnisko robi niesamowite wrażenie. Samo kołowanie po lądowaniu trwało ponad pół godziny. A kiedy już wydawało się nam, że podjedziemy do terminala minęliśmy go i pojechaliśmy dalej do drugiego, równie wielkiego.
Z lotniska do centrum miasta można się dostać kolejką magnetyczną MAGLEV dostarczoną przez Niemiecką firmę i opartą na technologii magnetycznej lewitacji. Dzięki temu, że nie dotyka torów może rozpędzać się do zawrotnych szybkości nawet 415km/h. W różnych porach dnia osiągane są różne prędkości maksymalne. Nam niestety trafiła się godzina o której osiągana jest prędkość "zaledwie" 300km/h.

Oczywiście po takiej jeździe przód pociągu zbiera wszystkie owady z trasy przejazdu.

Po dotarciu do centrum czekał na nas autobus z lokalnej firmy turystycznej ... wraz z przewodnikiem Mikelem, który ma nas obwozić po mieście i okolicach. A ponieważ pora była już późna popołudniowa skierowaliśmy się w stronę hotelu.


Po drodze wymienialiśmy się informacjami o naszych rodzinnych stronach. Jak się okazało Szanghaj jest bardzo drogim miastem gdzie średnia cena metra kwadratowego to 35000PLN co przekłada się na cenę mieszkania w granicach 2,5 miliona! To jest problemem dla rodzin posiadających syna gdyż zgodnie z tradycją rodzice powinni kupić synowi mieszkanie. A to z kolei wynika z innej tradycji zgodnie z którą kobieta może wyjść tylko za kawalera posiadającego mieszkanie.
Niestety wynagrodzenia w Szanghaju nie są aż takie wysokie co powoduje, że życie w tym mieście nie należy do łatwych.
W sklepie znalazłem chińskie zupki ale w odróżnieniu od tych w Polsce te są produkowane w Chinach.